Archiwa tagu: podjadanie

#20 – staram się nie podjadać

Jak wiadomo, święta za nami. Brzuchy z pewnością urosły i to niekiedy całkiem sporo. No nic, trzeba będzie zrzucić kolejne kilogramy, które zawitały na czas świąt.

Prawda jest taka, że jestem zaskoczony – przytyłem jedynie kilogram przez całe święta, a nie żałowałem sobie niczego. Po prostu jeśli byłem najedzony to nie jadłem i tyle.

Obecnie na czysto mam -5,4 kg. Tragedii więc nie ma, a ja sam jestem zadowolony ze swojej dotychczasowej pracy na rzecz własnego ciała i odżywiania.

Wydaje mi się, że teraz będzie ciężko jeśli chodzi o podjadanie. Przez okres świąt jadłem wszystko i wydaje mi się, że to może mieć wpływ na moje kolejne dni/tygodnie/miesiące na diecie. Wiecie, podjadanie i te sprawy. Od początku projektu 15kilomniej podjadałem jedynie kilka(naście) razy – i tak jest dobrze!

Do Sylwestra jako tako sobie odpuszczę dietę (ćwiczę cały czas w domu!), a po Nowym Roku ostro się trzymam i dążę do celu! Takie jest moje postanowienie na 2013 rok.

Życzę wszystkim udanego Sylwka.
Do zobaczenia za rok!

Reklamy

#7 – blog pozwala mi osiągnąć cel

Prawda jest taka, że projekt 15kilomniej przynosi efekty. Dzięki temu blogowi jestem o wiele lepszym człowiekiem. Stało się to dzięki temu, że mam motywację do dalszego odchudzania się. Komentarzy na blogu może za dużo nie ma, ale mimo wszystko samo to, że prowadzę bloga jest dla mnie bardzo dobrze wpływające.

Ogólnie rzecz biorąc dzięki temu, że publikuję tutaj moje wpisy osiągam cel, bo wiem, że kogoś takie wpisy będą mogły ucieszyć i zmotywować do działania, tak jak to mnie zmotywowały inne blogi związane z odchudzaniem. Zastanawiam się nad czymś takim, aby wrzucić zdjęcia przed i po odchudzaniu. Co prawda dopiero około 1,7 kilograma za mną, ale czas zacząć trochę myśleć na ten temat, bo na wielu blogach takowe zdjęcia before-after widziałem.

Przez ostatnie kilka tygodni zmieniłem swoje nastawienie do odżywiania się. Zrozumiałem, że można jeść dużo i zdrowo. Od samego początku całego projektu gotuję sam i często jest tak, że obiad starcza mi na dzień kolejny albo nawet i na dwa dni. Oduczyłem się jeść niezdrowo, co jest bardzo fajne, bo teraz już mniej więcej wiem, co mnie tak tuczyło kilka miesięcy temu. Zdarza mi się czasami podjadać – mówię to bez bicia, ale są to pojedyncze przypadki. Od początku września zdarzyło się to może raz lub dwa razy, zatem tak czy inaczej jest dobrze ze mną.
Jednocześnie chcę pozdrowić moich czytelników, bo widzę na statystykach, że ktoś mnie odwiedza. Chcę powiedzieć tylko tyle, że odchudzanie nie jest trudne i nieprzyjemne. Ja bardziej całość traktuję rekreacyjnie, ale na podłożu ważnym i nie męczę się. Im dłużej ćwiczę, tym mniej się męczę. Początki są trudne, ale teraz jest już o wiele, wiele lepiej!